Dronez

by

Dronez

Po Stanach Zjednoczonych hula już sobie gra, która ponoć jako jedna z pierwszych wykorzystuje możliwości akceleratora GeForce3. Do Polski Dronez (bo o tym programie mowa) jak dotąd nie dotarł, ale to nie zwalnia nas z obowiązku zapisania sobie tego tytułu w pamięci.

STANDARDOWOŚĆ

Od strony fabularnej i koncepcyjnej Dronez nie jest zaskoczeniem. Nie oferuje bowiem nic więcej ponad standardy i banały powtarzane w dziesiątkach gier i filmów akcji. Oto bowiem świat przyszłości przeniósł się ze zdewastowanej i potwornie brzydkiej Ziemi do gigantycznej cyberprzestrzeni o nazwie V-Space. Jednak i w niej życie nie jest łatwe. W efekcie główny bohater buntuje się przeciwko regułom panującym w sztucznej rzeczywistości i postanawia rzucić wyzwanie jego władcom. Marzy przy okazji, by dorwać ludzi, którzy w niezwykle brutalny sposób pozbawili go ciała. Nie ma to jak stale powracający motyw zemsty w grach komputerowych… Czy jednak zadanie powierzone głównemu bohaterowi Dronez nie jest przypadkiem niewykonalne? Możliwe. Zachodni recenzenci gry podkreślają bowiem, że zawarta w programie mieszanina platformówki i strzelaniny pokroju MDK nie należy do najprostszych. Mimo pomocy ze strony hakera Doku, dostarczającego coraz to nowszych broni laserowych i coraz to mocniejszych tarcz ochronnych, dotarcie do końca nie stanowi zadania na jeden wieczór. Z platform, na których śmigają postacie, łatwo jest spaść, zaś labirynt cyberkorytarzy oraz niegłupi przeciwnicy i bossowie skutecznie utrudniają zabawę. Całe szczęście, że system sterowania został odpowiednio dopracowany i nie nastręcza żadnych trudności. Gracz wchodzi w świat gry jak nóż w masło, czując się w nim jak dzidek w swej własnej kołysce.

NIESTANDARDOWOŚĆ

Dziwią przede wszystkim wymagania sprzętowe. Autorzy programu zalecają bowiem Pentium 600 z 256 MB RAM i akceleratorem GeForce3, a więc mniej-więcej tyle, co życzył sobie Max Payne w wysokiej rozdzielczości. Cóż, nie ma lekko. W końcu Dronez uchodzi za jedną z pierwszych gier wykorzystujących możliwości najnowszej, a zarazem koszmarnie drogiej dopałki GF3! A to widać na ekranie. Grafika zachwyca setkami bajecznych kolorów, pulsującymi światłami, wyładowaniami laserów i dynamicznymi cieniami. Robi to naprawdę bardzo dobre wrażenie, chociaż skok jakościowy nie jest aż tak duży, jakby się chciało. Podejrzewam, że dopiero wraz z kolejnymi tytułami przeznaczonymi dla tej karty – mowa tu o Aquanox, Neverwinter Nights, X-Isle, Unreal 2 czy Doom 3 – zostaniemy powaleni na ziemię i zbełtani razem z błotem. Dronez jest też dobry jako benchmark, jednak na kolana nie rzuca. Czy omawiana gra ma szansę odnieść sukces? Nie sądzę. Z pewnością sięgną po nią właściciele GeForce3, chociażby po to, by zobaczyć, co ich karta naprawdę potrafi. Ale żaden z przedstawicieli pozostałych 99% populacji graczy nie będzie zainteresowany oglądaniem wielkiego, kosztownego dema z opcją strzelania i skakania po platformach. Bo Dronez – co wynika z zachodnich recenzji – nie należy do najbardziej grywalnych programów. Mówi się trudno i je się dalej.

Inne wpisy związane z rozrywką oraz grami:

Back to Top