Dawn of War

by

Dawn of War

Plemiona naszych przodków nigdy nie spotkały się z dinozaurami. Te żyły wcześniej, dużo wcześniej, w czasach, gdy nawet o małpach niewiele się mówiło. W RTS-ach wszystko jest jednak możliwe.
Kino od lat bawiło się pitekantropami, neandertalczykami, a nawet normalnymi homo sapiens, którzy to przeniesieni w przeszłość (lub do Zaginionej Doliny) natrafiali na pasące się brontozaury czy rozszalałego T-Rexa. Dr Hammond z „Jurrasic Park” Spielberga sam wyhodował sobie stadko gadów, które pewnej nocy wydostało się na zewnątrz parku i poczyniło niezłą masakrę na jego wyspie. Z kolej słynny Fred Flinstone trzymał w domu niejakiego Dino, różowego i dość sympatycznego zwierzaka rodem z mezozoiku. A co na to gry?
Ano, nie pozostawały w tyle. Mieliśmy przecież i „The Flinstones”, i „Where Time Stood Still” (na Spectrum), także i „Jurrasic Park”, „Jurrasic War”, „Stone Age”, „Chuck Rock”, „Prehistorik”, „Lost Eden” i „Turok – Disnosaur Hunter”. Od przybytku jednak głowa nie boli. Southpeak Interactive kończy więc prace nad klasycznym RTS-em o nazwie „Dawn of War”, który raz jeszcze pozwoli przenieść się w czasy gigantycznych gadzin.
Idea gry jest prosta jak but. Gracz wybiera sobie jedną z trzech ras i rusza na ciągnący się przez 10 misji bój o władzę nad planetą. Tak jak we wszystkich old-school’owych RTS-ach, do zwycięstwa niezbędna jest zręczność i myślenie strategiczne, a nade wszystko brak litości dla przeciwnika.
Pierwszą z ras są Cro-Magnoni. Są oni poddanymi boga powietrza, co pozwala im na korzystanie z specjalnych czarów (meteor, błyskawica, spacer po palach… sorry, wodzie). Korzystają z najnowszych zdobyczy techniki (katapulty, wyrzutnie włóczni czyli balisty) i dzielą się na chłopców i dziewczynki. Oznacza to, iż powstawanie nowych wojowników zależne jest od „parzenia”.
Neandertalczycy są do nich dość podobni. Kiedyś obie rasy żyly razem, jednak wiele tysięcy lat temu ci na literkę N wypieli się na boga powietrza i padli na kolana przed panem ziemi. Dzięki temu potrafią tchnąć życie w kamień (który później może ziać ogniem) oraz wskrzesić golema. Ich podstawowym czarem jest bazyliszkowa przemiana w kamień.
Saurianie to z kolei sługusy boga śmierci. Do perfekcji opanowali zasady wychowania małych dinozaurątek, które wykluwają się z kradzionych jaj i następnie służą wiernie swym władcom i przybranym rodzicom zarazem. Sauranie sami mają coś z gadów… podobno są jednopłciowi, nie muszą się parzyć, by urodzić młode. Dodatkowo wznoszą dużo masywniejsze budowle.
Każda z jednostek u każdej ze stron posiada pewien zestaw cech przedstawionych tak jak w RPG-ach, to jest za pomocą cyfr. Siła, szybkość, inteligencja i duch bojowy są uwarunkowane genetycznie – od predyspozycji rodziców zależy, jakim wojownikiem będzie młode. Z pewnością będzie miało to wpływ na przebieg przygotowań do walki, choć z drugiej strony… podejrzewam, że wszyscy zostawimy najlepszych i najjurniejszych do płodzenia potomstwa, posyłając tych nieco gorszych do walki o przyszłość ziemi. A posyłanie słabszych na śmierć jest przecież elementem faszyzmu. Wspomniane jednostki mają też zawody. Rzemieślnicy, budowniczowie, chłopi, strażnicy, myśliciele (goście od nowych technologii), rodzice – to tylko część z ról, w jaką wcielą się nasi dzielni troglodyci.
Surowcami, jakie przyjdzie nam zbierać, są drewno i kamień. To one posłużą nam do budowy nowych gmachów i jednostek. Wznieść będzie można mury, chaty, obozowiska, zbrojownie, zagrody dla zwierząt, pola uprawne, ołtarze. Do tego dojdą inne znaleziska, takie jak kości martwych dinozaurów i wojowników, które złożone bogom w podzięce zwiększą nasze zapasy mana.
Niewiele słychać w zapowiedziach o AI komputera. Nie jest to dobry prognostyk, może się bowiem okazać, iż przeciwnik będzie bezdennie głupi i sam pchać się będzie pod topór (o ile będą topory). Grafika ma być dopracowana, jej próbkę widzicie na dwóch screenach, jakie z wielkim trudem wyrwałem od producenta. Przyznajcie, nie wygląda to źle. A do tego dodać przecież trzeba cut scenki (nakręcone przez ludzi z niemałym poczuciem humoru) i całą hałastrę dźwięków wydawanych przez naparzające się jednostki. Czy jednak „Dawn Of Wars” okaże się sukcesem? Zobaczymy…

Inne wpisy związane z rozrywką oraz grami:

Back to Top